Mała czarna

Veni, vidi… et cetera.

Wraca do mnie ostatnio ta łacina w latach szkolnych poznana, po głowie kołacze i każe się cytować. Może nie do końca, bo i veni i vidi, ale co do vici, to niestety nie sądzę. Ale ad rem.

Na Czarnym Piątku była moc. Zorganizowałyśmy demonstrację w Katowicach odpowiadając na liczne prośby i pytania. Bo choć w tym proteście stawialiśmy docelowo na Warszawę, ale wiadomo, że nie każdy tak daleko pojedzie.

Zatem była moc, mnóstwo ludzi, siła i pozytywna (o tak!) energia. Nigdy nie myślałam, że kiedykolwiek będę stała na podium i przemawiała do tłumów, a jednak. Gdy dziewczyny ze stowarzyszenia zapytały, czy mnie zgłosić do przemowy, odpowiedziałam natychmiast „tak”. Zbyt wiele goryczy, złości, sprzeciwu przeciw temu co się dzieje w naszym kraju skumulowało się we mnie. A czarę przelał przegłosowany w Komisji podobno Praw Człowieka projekt ustawy o zakazie aborcji w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu.

Stowarzyszenie KLUCZ nie jest organizacją feministyczną, skupia ludzi chcących pomóc jednostkom i grupom wykluczonym ze społeczeństwa. W tym momencie wiadomym było, że takimi osobami staną się kobiety zmuszone do rodzenia ciężko upośledzonych dzieci.

Piszę to tylko gwoli wyjaśnienia, tym bardziej, że padły tu swego czasu zarzuty a’propos naszych faktycznych celów.

Zatem, choć obawiałam się trochę, że głos ze stresu odmówi mi posłuszeństwa, wystąpiłam.

Mówiłam o próbach porozumienia się z tzw. „pro life”, o tym, że nie jest to żadna dyskusja, lecz dwa monologi.

O Kai Godek nazywającej kobiety, które chcą mieć wybór – „nazistkami”. I o tym, że to właśnie  w nazistowskich Niemczech aborcja była całkowicie zakazana, a kobiecie, które jej dokonała groził obóz koncentracyjny.

O Episkopacie, który lekko rzuca, że kobieta przecież może urodzić i oddać do adopcji niechciane dziecko. O tym, że sprawdziłam dane – w Domach Dziecka jest około 20.000 dzieci, tylko 500 z nich to sieroty, a około 1/5 (4.000) to dzieci ciężko chore, lub niepełnosprawne. Bo taka właśnie jest smutna prawda, dzieci niepełnosprawne bardzo rzadko są adoptowane. Czy biskupi wyobrażają sobie, że będzie lepiej, kiedy zacznie obowiązywać wspomniany zakaz?

Zostawiłam słuchaczy z pytaniem: Czy Episkopat  i tzw. „pro life” są tak wielkimi ignorantami, czy udają niewiedzę?Myslę, że każdy na nie potrafi sobie sam odpowiedzieć.

W Katowicach było spokojnie, ja w każdym razie nie wiem nic, o żadnych incydentach. Natomiast w Warszawie w której zresztą były olbrzymie tłumy ludzi (brawo Wy!) doszło do niemiłych scen z policją. Odpalonych kilka czarnych rac zaniepokoiło stróżów prawa, którzy w trosce o zdrowie Polek i Polaków bohatersko interweniowali. To, że na Marszu Niepodległości, który jak prawią w tvPiS, był imprezą rodzinną, ot spacerek patriotyczny z żoną i dziećmi w ten piękny listopadowy dzień – odpalono setki rac, to drobiazg. Wszak, gdy używają ich patrioci wszystko MUSI być w najlepszym porządku, prawda? Gorzej, gdy robią to „feminazistki”. Taak.

Podczas, gdy kobiety po usłyszeniu hiobowych wieści szykowały się do Czarnego Piątku, rząd szybciutko odwołał kolejne komisje, które miały przegłosowywać wspomniana ustawę. Ale nie dajmy się zwieść. Jest kilka możliwych opcji.

Albo cały ten, przepraszam, cyrk wywołano po to, by namieszać i przykryć jakieś inne świństwo, albo jak gdzieś czytałam, ustawa skierowana zostanie do Trybunału Konstytucyjnego. To byłby bardzo niedobry scenariusz, bo gdy TK orzeknie, że ustawa ta jest zgodna z konstytucją jedynym sposobem jej odwołania będzie zmiana zapisów konstytucyjnych. Jednym słowem – klops. Żylasty i niestrawny.

No cóż, zobaczymy co będzie dalej. Jak na razie obowiązuje tzw. kompromis aborcyjny, czyli aborcja jest prawnie dopuszczalna w trzech przypadkach:

  1. Ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety.
  2. Badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.
  3. Zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego.

Teraz garść liczb, które choć nudne, jak to liczby, konieczne są jednak dla zrozumienia skali problemu.

Według odszukanych przeze mnie danych, i są to dane Ministerstwa Zdrowia (!), w roku 2016 wykonano łącznie 1098 aborcji, z czego 55 z powodu zagrożenia życia lub zdrowia matki, 1 (jedną!) z powodu tego, że ciąża powstała w wyniku gwałtu i aż 1042 z powodu ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu.

Zatem, gdyby wspomniana, okrutna ustawa zaczęła obowiązywać, w Polsce praktycznie zaistniałby niemal CAŁKOWITY  zakaz aborcji.

I jeszcze jedno. Tzw. „pro life” wciąż jak mantrę powtarzają, że większość tych aborcji to „dzieci z zespołem Downa”. To nieprawda. Dane Ministerstwa Zdrowia mówią same za siebie. W 2016 roku na 1042 aborcje w wyniku stwierdzonych wad genetycznych tylko u 221 stwierdzono tę chorobę. Z czego w 167 przypadkach wykryto także inne wady, jak mózgu, czy serca.

Temat jest ciężki, ale bardzo ważny. To dla wielu kobiet być, albo nie być.

Do całości dodam jeszcze przerażający obraz, jak w praktyce wygląda w Polsce stosowanie kompromisu aborcyjnego.

Otóż w październiku 2015 roku Trybunał Konstytucyjny uznał, że obowiązek wskazania kobiecie innego lekarza, który może przeprowadzić zabieg – jest NIEZGODNY Z KONSTYTUCJĄ.

Co z tego wynika? A to, że kobieta mająca orzeczenie, że może wykonać aborcję zgodnie z obowiązującym prawem, kołacze od drzwi do drzwi w poszukiwaniu lekarza, który terminację wykona. Odsyłana z kwitkiem, szuka dalej, a czas, który odgrywa tak istotną rolę, pędzi. Aż jest za późno. I o to w tym wszystkim chodzi.

Powiem Wam, że nie zdawałam sobie sprawy, że sprawy wyglądają aż tak źle. Bo przecież to nie do pojęcia: Dać kobiecie prawo do wykonania zabiegu (3 przypadki) i pozbawić ją praktycznie tej możliwości. Lekarz  zasłania się klauzulą sumienia, mówi, ze na tym oddziale nie wykonuje się terminacji ciąży i zatrzaskuje drzwi. I kolejny, i kolejny, i kolejny… Umożliwienie takich poczynań – to perfidne okrucieństwo.

Nawiasem mówiąc uchwalił to Trybunał Konstytucyjny jeszcze w starym, nie pisowskim składzie.

W niedawno wyemitowanym programie Czarno na białym, profesor Dębski, ginekolog, znany już dobrze z wystąpień przeciw zakazom aborcji powiedział wprost:

„Koledzy dostali informację, że jeśli nie podpiszą klauzuli sumienia, to NFZ nie podpisze z nimi kontraktów.”

Inny lekarz, wypowiadający się anonimowo stwierdził: „Kobieta jest odsyłana od drzwi do drzwi, ponieważ szpital nie ma obowiązku wskazania. Kobiety są pozostawione same sobie. Te wszystkie ośrodki [wymienione w programie] są w rękach PiSu. Dyrekcja się boi, lekarze się boją.”

LEGALNA ABORCJA W POLSCE JUŻ TERAZ JEST FIKCJĄ.

… Oczywiście jeśli kobieta jest osobą zamożną, nie będzie musiała korzystać z państwowych placówek, niezależnie od tego, czy ewentualna aborcja jest zgodna z prawem, czy też nie. Zabieg zrobi we wspaniale wyposażonym prywatnym gabinecie. …Lub wyjedzie do Czech, Niemiec…

Zakazy zawsze uderzają w najuboższych.

  • – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

Kochani moi czytelnicy, mam nadzieję, że to ostatni na razie post o protestach kobiet. 

Piszę, bo “się dzieje”, i trudno mi to pominąć milczeniem. Ale tematyka zaczyna być nużąca.

Przed świętami postaram się o mniej tragiczny wpis. I oby sytuacja nie zmusiła mnie do ponownego opisywania trudnych tematów. W każdym razie chociaż w najbliższym czasie.

Czego i Wam życzę 😉


13 comments on “Mała czarna

  1. To są tak denerwujące informacje , że krew sie gotuje, aż trudno uwierzyć, ale małymi krokami wracamy do średniowiecza. Mnie najbardziej irytuje powoływanie sie na dzieci z zespołem Downa, widuje sie ich sporo, wiec to zagrywka emocjonalna, a z drugiej strony, jeśli tak dużo tych dzieci, to znaczy, że nikt takowych aborcji jednak nie dokonał.
    Nie będę już powtarzać oczywistych rzeczy, ja zadałabym księżom pytanie – ile z tych kalekich dzieci wezmą na swoje barki, ale tak naprawdę, a nie wirtualnie…

    1. Niestety adopcje dzieci niepełnosprawnych, do których tak nawołuje Episkopat są bardzo rzadkie. A księża, no cóż, sądzę, że większość z nich w niczym realnie by nie pomogła. Smutne 🙁

  2. To co się dzieje w Polsce w kwestii aborcji potwierdza tylko, że nadal jesteśmy niechcianym bękartem Europy. To jest niesamowite, że gronu naukowców najwyższej klasy, prawnikom, oraz wybitnym teologom i przedstawicielom Kościoła udało się tak radykalnie otumanić i podzielić naród. Miliony są za aborcją i miliony są przeciw. Jeszcze bardziej poraża to, że te same miliony nie bardzo wiedzą dlaczego są “za, a nawet przeciw” i dlaczego powtarzają wyświechtane frazesy o tym, że zarodek to tylko zlepek komórek, albo pełnoprawny człowiek.
    O politykach uchwalających durne ustawy zaostrzające aborcję nie wspominam, bo to podpada pod kryminał. Mam nadzieję, że w przyszłości dojdzie do rozliczenia tych, którzy prawem ingerują w te obszary, gdzie najbardziej jest wymagane uczucie, empatia i zrozumienie czym jest wspólne dobro.

  3. Tu chyba nie chodzi o zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej. Raczej o zaostrzenie konfliktu aborcyjnego, dzięki temu inne sprawy zeszły na plan dalszy. Teraz idą święta, a po świętach ucichnie… aż do następnego razu…

      1. No i ucichło, zobaczymy co dalej. Dziękuję Bojo za tę pochwałę. Wcale nie czuję się dzielną, kielich goryczy widać mocno się mi przelał, że zdecydowałam się wystąpić przed tłumami 😉

  4. Parafrazzo, dziekuję ci za ten tekst i za twoje wystąpienie w Katowicach. W Warszawie jak wiesz, też była moc. Dla mnie ta demonstarcja miała także szersze znaczenie – byłam tam, bo uważam, że kobiety są pozbawiane praw, które dumna Polska przyznała im 100 lat temu – jesteśmy z tego dumni ale tylko teoretycznie skoro te prawa są kwestionowane. Uważam, że to co się dzieje zagraża podmiotowości kobiet. Teraz na “afiszu” jest aborcja, co będzie potem?

    1. Niestety Iwonko, tak się symbolicznie jakoś złożyło, że faktycznie 100 lat od uzyskania pierwszych realnych praw cofać nas chcą o całe mile. Co po aborcji? Myślę, że kolejny zamach na dostępność do antykoncepcji. Wisi nad nami jak miecz Damoklesa projekt ustawy o klauzuli sumienia dla farmaceutów. Nie chcę krakać…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *