To takie moje trochę wołanie na puszczy, bo kto chciałby czytać długie teksty, skoro może krótkie, albo i w ogóle nic nie czytać, tylko filmik na tiktaku obejrzeć? Pod warunkiem, że krótki.
I o czym ten tekst jest? O aborcji?? Znowu?? Przecież teraz nie ma już po co i o co wznosić parasolek i zaciśniętych pięści. Temat już nie istnieje. Nie żeby się coś zmieniło, ale po co to TERAZ komu…
No więc nadal jednak po coś. I komu.
Bo temat nadal istnieje. Bo nadal kobiety wykonują aborcję.
Bo właśnie chodzi o to, że pod względem prawnym nic się nie zmieniło. I wiem oczywiście, że PSL, że Batyr… ale woli rządu do dogadania się między sobą też tu nie widzę.
Ostatnio pod wpływem nacisków środowisk feministycznych, no bo to i abortomat postawiono, jasno pokazując skalę problemu, i głośno została przypomniana dziesiąta rocznica Czarnego protestu z 3.10.2016, i przede wszystkim szykowane są na 22.10, w szóstą rocznicę wyroku na kobiety, protesty pt. Czerwona kartka za aborcję, a no i wybory idą – zezwolono zatem, po wcześniejszym nagłym jej odwołaniu, zebrać się wreszcie komisji ds. aborcji. Po dwóch latach od utworzenia.
Komisja rozpatrzyła dwa projekty.
- Częściową depenalizację pomocnictwa w aborcji.
Oraz
- Powrót do „kompromisu” aborcyjnego z 1993 roku.
Jestem rozczarowana. Powrót do dopchniętej przez Kościół i w 1993 przegłosowanej przez prawicowy rząd ustawy, przeciwko której zbierałam wraz z innymi podpisy o referendum? Nie doszło tak swoją drogą wtedy do skutku, bo rząd Hanny Suchockiej spuścił głosy ludzi po grzebieniu.
Teraz, po 33 latach, mamy wracać do „kompromisu”. My, kobiety którym obiecano przed wyborami nie żaden „kompromis”, ale legalną i bezpieczną aborcję. Już nie wspominając o samym Tusku, który w 2024 mówił, że powrotu do niego (odnosząc się właśnie do tej zaproponowanej obecnie przez komisję ustawy TD z 2024) nie będzie, bo „sprawy zaszły za daleko” i byłoby to „wymuszoną przez facetów kapitulacją”. Teraz już nie jest?
Gdzie są słowa polityków? Ano tam gdzie zawsze. W… lipowej dziupli.
To co zrobił PiS w 2020 roku było obrzydliwe. Nakaz rodzenia dzieci z ciężkimi wadami genetycznymi był obrzydliwy. I wkuw spowodował wtedy wyjście na ulice miast setek tysięcy kobiet.
Rząd chciałby ten wyrok na kobiety cofnąć. Okej, tylko, że mamy rok 2026, wiele, naprawdę dużo się zmieniło. Przede wszystkim dla wielu z nas zmieniło się postrzeganie aborcji. I kobiety poszły na wybory również dlatego, że obiecano im prawo do samostanowienia. A powrót do “kompromisu” aborcyjnego to nie jest prawo do samostanowienia. Choć oczywiście cofnięcie tego obrzydliwego wyroku Przyłębskiej to krok w dobrą stronę i ja tego absolutnie nie neguję. Ani tego, że przegłosowanie przez ten patchworkowy rząd czegokolwiek bardziej postępowego byłoby awykonalne. Tylko… nie o to walczyłyśmy.

Sejm przegłosował wczoraj te dwa wyżej wspomniane projekty ustaw.
Nawrocki ich zapewne nie podpisze. W końcu wybrano nam betonowego prezydenta, ponieważ większe zło było ponoć lepsze od mniejszego.
Idą wybory. A my, kobiety jak zawsze jesteśmy pionkami w grze. I to każdej strony politycznej. Ale wiele, naprawdę wiele osób jest zawiedzionych na różnych polach, obawiam się opcji, że KO przegra. A ja nie chcę, żeby przegrali, choćby i dlatego, że alternatywa jest straszna.
Ciągnięcie sprawy z zatwierdzeniem transkrypcji małżeństw jednopłciowych było dla mnie niezrozumiałe. Naprawdę nie dało się po prostu po wyroku TSUE zatwierdzić jej od razu, a nie papryczkować się z tym przez PÓŁ ROKU, krzywić się, dreptać w miejscu i ustąpić dopiero pod mocnym naciskiem tęczowych środowisk? Pomijając już moralną i emocjonalną ocenę, paskudnie to wyszło wizerunkowo. Bo tu, panie premierze, PSL nie był przeszkodą, czy tam zasłoną dymną. Oczywiście to ocena przeciętnej szarej obywatelki, z jej punktu widzenia. Być może, być może nie było to takie proste jak się wydaje. Tyle że wyborca nie siedzi w kuluarach politycznych negocjacji. Wyborca ocenia to, co widzi. I od strony wyborcy widać tu po prostu złą wolę.
Czy ten rząd wszystko robi źle? Oczywiście, że nie. Wprowadził lub próbował wprowadzić wiele dobrych ustaw. Tylko że te “sprawy światopoglądowe” jakoś mu nie wychodzą… Piszę o rządzie, ale rząd to nie jest ciało jednolite i jednomyślne. Tym bardziej ten patchworkowy. Są tam też posłanki, które znam i wiem, że i prawa kobiet i prawa osób LGBT+ są dla nich ważne.
Co można było kiedyś zrobić? Pisząc z punktu widzenia wspomnianej wyżej zwykłej szarej obywatelki – sprężyć się i przegłosować depenalizację aborcji, wtedy, w 2024. Batyr… a, przepraszam jeszcze Duda, by to oczywiście zawetował, ale wina leżałaby już tylko po stronie (p)rezydenta, jak w przypadku wielu innych potrzebnych ustaw. Nie wierzę, że nie można się było WTEDY na ten temat w żaden sposób dogadać w gronie koalicjantów. Sami Wiecie o jakim Koalicjancie przede wszystkim tu mówię. Być może więcej kobiet zagłosowałoby na Trzaskowskiego, przynajmniej w drugiej turze. Być może nie mielibyśmy teraz wetomana. Być może.
Przegłosowanie ustaw o częściowej depenalizacji, by ułatwić kobietom wykonywanie aborcji i umożliwienie wykonywania jej w przypadku ciężkich wad genetycznych płodu ogranicza część szkód obecnego prawa. Tylko to za mało.
Od lat 90. zmuszone jesteśmy radzić sobie same w temacie aborcji. Od kilku lat, niejako dzięki PiSowi, rozwinęła się cała wielka sieć pomocowa dla kobiet chcących wykonać aborcję. No i kiedyś robiono ją jedynie w szpitalach, teraz dostępne są, choć “w podziemiu”, ale jednak dość powszechnie tabletki poronne. Obecny rząd, ułatwił też dostęp do tabletek antykoncepcji awaryjnej wprowadzając możliwość zakupu jej na (bezpłatną) receptę farmaceutyczną. Dobre i to.
Jest raczej pewne, że jakiejkolwiek ustawy dotyczącej prawa aborcyjnego, w tym żadnej z ustaw proaborcyjnych przegłosowanych właśnie przez sejm nie uda się wprowadzić. Ale można zmienić sytuację w szpitalach, sytuację kobiet w chcianych ciążach, w przypadkach kiedy coś idzie nie tak, pojawiają się problemy ze zdrowiem, czy wykryte zostają wady płodu. I tu, w ramach obowiązującego prawa (zagrożenie zdrowia psychicznego), kobiety powinny mieć opcję skorzystania z możliwości aborcji zawsze. A niestety często, choć jednak nieporównywalnie z czasami, gdy rządził PiS – nadal zdarza się, że jej nie mają.
Zamiast tego pojawiają się utrudnienia, lekceważenie stanu zdrowia matki, czekanie na śmierć płodu, ukrywanie jego wad, umieszczanie ciężarnej w szpitalu psychiatrycznym… Tak, takie skandaliczne sytuacje nadal mają miejsce. A procedury związane z umożliwieniem terminacji ciąży, która jest wynikiem przestępstwa nadal trwają zbyt długo, nastawione często raczej na „przeczekanie”.
Ergo – chcemy traktowania kobiety jak PEŁNOPRAWNEGO CZŁOWIEKA, którym wszak podobno jest!
I TO leży w gestii rządu.
Kobiety powinny czuć się w szpitalach, na oddziałach położniczych, ginekologicznych, w szkołach rodzenia – bezpiecznie.
Tymczasem ma się wrażenie, że w Polsce specjalne prawa mają środowiska „obrońców” życia. Mamy lekarzy z klauzulą tak zwanego „sumienia”, winnych niejednemu zaniedbaniu z powodów ideologicznych. Mamy całkowicie bezkarnego Brauna. Mamy nie tylko krwawe banery tak zwanych „pro” life pod szpitalami i nawet (o ironio) szkołami rodzenia, ale co gorsza te organizacje posiadają dostęp nie tylko do informacji, np. o ilości zabiegów w danej placówce. O samych zabiegach również. Ktoś im w tym pomaga, prawda? Ujawnienie danych pacjenta jest karalne. A jednak to wciąż się „zdarza”.
Właśnie wczoraj FEDERA Fundacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny napisała o kolejnym skandalu związanym z organizacją “pro” life.
Pacjentka zgłoszona została przez fundację Kai Godek do prokuratury za próbę przerwania ciąży w polskim szpitalu. Tak tylko przypomnę, że w Polsce aborcja własnej ciąży, niezależnie od tego który to trymestr nielegalna nie jest. Do prokuratury zgłoszony został również lekarz, choć to działania zgodne z prawem.
“Tak wygląda rzeczywistość, w której prawa pacjentek stają się przedmiotem ideologicznej walki.” pisze FEDERA. I trudno się z nią nie zgodzić.
Skąd Kaja Godek miała dane pacjentki??
Nie można zmienić prawa, ale można zająć się bezpieczeństwem pacjentek.
Żeby nie bały się, że Kaja Godek dotrze do ich dokumentacji medycznej, żeby ona i jej podobni nie wystawali pod szpitalami z obrzydliwymi krwawymi banerami, żeby Braun faktycznie i z całą surowością prawa odpowiadał za swoje czyny.
To wszystko można zrobić bez zmiany ustawy. I podpis (p)rezydenta potrzebny nie jest.
Rządzie – do dzieła!
Czwartek 22.10.26 to szósta już rocznica wyroku na kobiety, który wydał PiS przy pomocy nielegalnego, nieKonstytucyjnego Trybunału w 2020.
I w ten czwartek, tak symboliczną datę, w całym kraju odbędą się protesty Czerwona kartka za aborcję.
Symbolikę czerwieni rozumiem dobrze, wszak to kolor kobiecości. Myślę jednak, że raczej powinna to być kartka żółta, ostrzegawcza.
Rząd nie jest w stanie zmienić ustaw. Dla mnie to jasne. Może jednak zrobić wiele, by poprawić sytuację kobiet.
I dlatego chciałabym być na tym proteście.
W Katowicach o 18:00.

Poniżej lista protestów, które odbędą się 22.10.26 w niemal trzydziestu polskich miastach:
🟥 Białystok – Rynek Kościuszki o 18:00
🟥 Bielsko-Biała – Plac Chrobrego o 18:00
🟥 Bydgoszcz – Plac Praw Kobiet o 18:00
🟥 Częstochowa – Aleje NMP na wysokości Kamienicy Kupieckiej o 18:00
🟥 Gdańsk – CH Manhattan o 18:00
🟥 Gdynia – Fontanna przy Skwerze Kościuszki o 18:00
🟥 Gryfice – Plac Zwycięstwa o 18:00
🟥 Jelenia Góra – Plac Ratuszowy o 18:00
🟥 Kalisz – Nowy Świat przy pomniku Konopnickiej o 18:00
🟥 Katowice – Pomnik Harcerzy Września o 18:00
🟥 Kielce – Plac Artystów o 18:00
🟥 Koszalin – Rynek Staromiejski o 18:00
🟥 Kraków – Plac Wszystkich Świętych o 17:00
🟥 Londyn – Ambasada RP o 19:00 czasu lokalnego
🟥 Lublin – Rynek o 18:00
🟥 Łódź – Piotrkowska 75 o 17:00
🟥 Olsztyn – Plac przed Ratuszem o 18:00
🟥 Opole – Plac Wolności o 18:00
🟥 Piotrków Trybunalski – Plac Kościuszki 6 o 18:00
🟥 Poznań – Plac Mickiewicza o 18:00
🟥 Rzeszów – Rynek pod pomnikiem Kościuszki o 18:00
🟥 Siedlce – Plac Sikorskiego o 18:00
🟥 Szczecin – Plac Adamowicza o 17:00
🟥 Toruń – Pomnik Mikołaja Kopernika
🟥 Warszawa – Matejki / Wiejska o 18:00
🟥Wrocław – Plac Solny o 18:00
🟥 Zielona Góra, Plac Bohaterów o 18:00
