BĄKIEWICZE A SPRAWA POLSKA

Bardzo dawno nie było posta na blogu, działam obecnie głównie na fb pisząc tam od czasu do czasu krótkie komentarze do dziejącej się rzeczywistości i wciąż sobie obiecuję, że niektóre udostępnię i tutaj. 
Jakoś nie wychodzi. Poważna choroba, z jaką zmagam się od dwóch lat, nie pomaga.

Kim jest Bąkiewicz? 
Rozrywkowy chłopak lat 50, utrzymywany przez rodziców, podobno polityk. Pozbyto się go z Marszu Niepodległości, więc wstąpił do PiSu, po drodze mu było, i obecnie prężnie zarządza Ruchem Obrony Granic. Przed kim ta obrona? Ano przed hordami uchodźców nasyłanymi ponoć przez Niemców, niczym amerykański desant stonki ziemniaczanej w czasach ustroju słusznie minionego. No widać, że uczy się chłopak propagandy od najlepszych. 

W ramach tej obrony (nie będzie Niemiec pluł mu w twarz) pojechał do Berlina robić zadym… to znaczy upamiętnić krzyżem ofiary nazizmu. Pojechał oczywiście wraz z tvRuspublika, by ta mogła uwiecznić haniebny akt pobicia polskich patriotów przez khmm gestapowskie siły. Teraz, jako ofiara niemieckich oprawców, zbiera (kolejne) pieniążki. Po prawicowych stronkach latają fotki poszkodowanego Bąkiewicza, a co obrazek to obrażeń cudownie mu przybywa. 

Hej, a gdzie się podziało: „zero pobłażania dla bandytów z zagranicy, łamiesz prawo – wylatujesz z kraju”? Przecież to własne słowa Bąkiewicza. 

grafika: Malykub

 

Czegoś tu nie rozumiem panie Bąkiewicz.
Przyjeżdżasz pan sobie do obcego kraju, bo chcesz… (khm powiedzmy) zorganizować zgromadzenie przed polskim Głazem Pamięci. Że stoi on niedaleko Reichstagu, jednego z najbardziej chronionych miejsc w Berlinie? Aaa to? Pikuś. Policja mówi do ciebie (po polsku): Na przemarsz zorganizowanej grupy ludzi z transparentami i postawienie krzyża zgody nie ma, trzeba to było zgłosić wcześniej, bo takie mamy prawo, ale ok, możecie to zrobić stacjonarnie tu i tu, albo udać się na miejsce, gdzie chcieliście pójść, ale pojedynczo i zgodnie z naszymi warunkami.
Ty: NIE, bo ja chcem, wuja mi zrobicie i nie będzie mi gestapo mówić, co mam robić. I leziesz dalej ze swoimi ludźmi niczym osioł w żyto, mimo tego, co zostało wyraźnie powiedziane. Policja próbuje cię zatrzymać, a ponieważ stawiasz opór, używa środków przymusu bezpośredniego. Ty i twoi koledzy: Ale jak to?! Gestapo nas bije! 
Kurtyna.
Hucpa w założeniu oczywiście ma uderzyć w czułe polskie struny. Niemcy biją Polaków! Ba, Niemcy biją Polaków za KRZYŻ! Niemcy biją Polaków za POLSKI KRZYŻ!
Krzyż – polskie ofiary II wojny światowej – Niemcy – Reichstag – policja – prześladowanie – kajdanki. Noo, mieszanka wybuchowa.
A wszystko po to, by kreować się na bohatyra, mącić, i zbierać kolejne piniążki. Karuzela się kręci.

Jakie prawo złamał Bąkiewicz? 
Minimum to znieważenie funkcjonariuszy na służbie. Porównywanie metod policji do nazistowskiego aparatu terroru (§ 185 niemieckiego Kodeksu Karnego). Oni są tam bardzo restrykcyjni, jeśli chodzi o propagowanie nazizmu.
Szkoda, że my nie.

Gestapo! – wrzeszczy Bąkiewicz. Gestapo! – powtarzają za nim w internetach pożyteczni Epimeteusze. Serio? 
Ale tu przecież nie chodzi o prawdę, tu konkretnie chodzi o zrobienie zadymy i o rozgłos. I o pieniążki na kolejnej zrzutce.

A teraz odwróćmy sytuację. Wyobraźmy sobie, że do Polski (na przykład z Niemiec, albo i z Ukrainy) przyjeżdża sobie zorganizowana grupa… polityczna i zachowuje się roszczeniowo. Chce robić to, czego im zakazaliśmy. Zakazaliśmy, bo mamy do tego prawo, bo to nasz kraj, nie ich, i nasze przepisy. A zadymiarze twierdzą, że nie, prawa nie mamy, oni mogą robić co chcą, bo to zamach na ich wolność. I robią – zadymę. A gdy policja ich zatrzymuje, krzyczą, że to UB i ubeckie, bandyckie metody. Wyobrażacie sobie, co by się stało? Krzyk by się po prawej stronie podniósł od morza do Tater, że Niemcy czy Ukraińcy przyjechali swoje rządy u nas zaprowadzać.

grafika: parrafraza

 

Co mnie najbardziej mierzi w tym wszystkim? Nie Bąkiewicz i jego prowokacja. I nie demonstracja Czarnka oraz czarnkopodobnych pod ambasadą Niemiec, demonstracja, jak to pisze Niezależna, będąca wyrazem sprzeciwu wobec pobicia wolontariuszy Ruchu Obrony Granic.
Najbardziej mierzi mnie, że w całej tej hucpie posłużono się pamięcią o ofiarach niemieckich nazistów. I że wykorzystano wizerunek Czesi Kwoki, dziewczynki zamordowanej w Auschwitz-Birkenau.

„Pamiętamy” nie powinno zmieniać się w cyniczne „wykorzystamy”. Dla zadym, stołków, forsy…
Pamiętać powinniśmy z szacunku dla ofiar i ku przestrodze. 

Bąkiewicz wyzywa niemiecką policję od gestapo. Że robi to akurat on zakrawa na paradoks. Tymczasem to Polska brunatnieje. Brauny, Mentzeny, Bosaki i Bąkiewicze właśnie… ludzie uważający, że tylko biały, heteroseksualny mężczyzna katolik może mieć prawa w naszym kraju, panoszą się coraz śmielej, zdobywają coraz większe poparcie i istnieje realne zagrożenie, że będą rządzić. Razem z czarnkopodobnymi dzbanami. I tak naprawdę nie robimy nic, by ich powstrzymać. A w pałacu prezydenckim rezyduje człowiek, który działa na szkodę kraju, bo jego priorytety sprowadzają się do tego jak dowalić Tuskowi, bez względu na konsekwencje dla kraju. Vide choćby ostatni wyczyn odebrania Żełenskiemu Orderu Orła Białego.

Ostatnio na fp. Leniwym piórem wrzuciłam post o Pride Month.
To, co zadziało się pod nim w komentarzach… Można powiedzieć że, parafrazując klasyka – dotarłam swoim postem pod strzechy. Strzechy mocno nadgniłe od sączącej się z nich nienawiści do wszystkiego, co inne, co niekatolicko, a właściwie katolsko-narodowe. 

Czego tam nie było. Ohydne obrazki i wulgaryzmy, wyzwiska, plucie… Jakby wybiło napęczniałe do granic możliwości szambo. Część z tych komentarzy to anonimy, być może boty. Ale część to realni ludzie, mający rodziny i o zgrozo – dzieci. Ludzie zmanipulowani, napędzani nienawiścią.
Strach pomyśleć, jak czuje się w tego rodzaju „rodzinie” dziecko o innej orientacji.

Nie, nie przeskakuję od ksenofobii i rasizmu do queerfobii. To wciąż ten sam temat. Nieakceptacja, nietolerancja, nienawiść. I to są cały czas ci sami, tacy sami ludzie. Zmanipulowani, wypacający agresję pożyteczni Epimeteusze, którzy pomagają tym na górze robić na nienawiści politykę i pieniądze. Wystarczy nastraszyć, zohydzić i…  już mamy samonapędzającą się grę o władzę. 
I tak toczy się światek.

A Bąkiewicz? To też pożyteczny Epimeteusz, którego, gdy będzie już zbędny, ci wyżej stojący przeżują i wyplują. 
Gdyby choć tyle energii, co w nienawiść, ludzkość wkładała w pomoc potrzebującym – dobrze by było na świecie…

Nie kreuję się tu na ofiarę, zaznaczam tylko problem. Bo to, co zadziało się pod moim postem nie jest jakimś ewenementem, a ja nie jestem wyjątkiem. Wciąż obraża tęcza, narodowość inna niż jedynie słuszna, religia inna niż katolicka, weganizm, ekologia… leją się hektolitry hejtu, gróźb karalnych, obrzydliwych, nienawistnych treści.
Kilka dni czekałam na wynik interwencji w sprawie swastyki, której obrazek jakiś Epimeteusz wkleił pod moim postem.

Social media najczęściej nie widzą problemu w propagowaniu treści nazistowskich czy mowy nienawiści, których w swoich regulaminach same zabraniają.
Cóż… pecunia non olet. 

Jednak przy tym te wszystkie social media służą nie tylko Bąkiewiczom, ale i pisarzom, artystom, intelektualistom, filantropom…
Dzięki nim mogą się więc nieść poza naszą banieczkę, że się tak wyrażę, iskry, a nawet i całe kaganki – bo za krużganki podziękujemy. A gdy dotrą i pod rzeczone strzechy, w niektórych chatach coś się być może zatli. Kto wie?

 

___________________________________________________________

Jak zawsze za redakcję i korektę dziękuję JAGODOKOREKCIE,
(polecam wszystkim, dokładna do bólu i bardzo solidna firma).

Dziękuję jej szczególnie przy obecnej aurze, bo dziś mój moduł językowy sprowadza się przy tych upałach do: wyjmij z lodówki te… no te okrągłe… noo… koko… bosssz – jajka. Jajka wyjmij!

 



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *