POLSKA WIEŚ ŁAŃCUCHOWA

/EDIT. Niestety, zgodnie z moimi obawami nie udało się odrzucić (p)rezydenckiego weta. Wygrał prymityw z dzielni, zwierzęta nadal będą wegetować na łańcuchach. Wiwat bezmyślność i okrucieństwo. Polska wieś łańcuchem stoi./

Rezydent pałacu prezydenckiego, niejaki Batyr zawetował tak zwaną ustawę łańcuchową przegłosowaną przez sejm. Zrobił to, rzecz jasna heh “dla  dobra zwierząt”, bo też jak sam powiedział ma psa, a ta ustawa “nie rozwiązuje żadnego realnego problemu.“. 

W zamian pan Batyr zaproponował własną ustawę, która… nie rozwiązuje żadnego realnego problemu, bo problemu wg tego pana nie ma, nie ma wołających o pomstę ciasnych kojców metr na metr, błota pełnego odchodów w których brodzi pies, nie ma zwierząt całe życie spędzających na łańcuchach.

Ale JEGO ustawa w przeciwieństwie do rządowejnie stygmatyzuje wsi, bo przecież to, że polska wieś źle traktuje zwierzęta to krzywdzący stereotyp“. 
Hmmm…
Pan rezydent widać nigdy na wsi nie był. Od razu dodam, że nie lubię generalizowania, nie każdy rolnik to na rany oprawca, no i mentalność  ludzi tam mieszkających też się zmienia wraz z, no cóż, kolejnymi pokoleniami. Jednak przypadki skrajnego zaniedbania zwierząt nadal zdarzają się często, zbyt często. 
I nie, nie uważam, że w mieście zwierzęta nie bywają krzywdzone. Choć dla mieszczucha ogólnie rzecz ujmując pies częściej jest towarzyszem niż żywym dzwonkiem, ale oczywiście oprawcy i ludzie bezmyślni bywają wszędzie. 

Wracając do meritum – Batyr nie zawetował ustawy z rzekomej troski o zwierzęta, a nawet nie z troski o rolników tylko o własną popularność w tej grupie społecznej.  Taka prawda. Zatem jego propozycja ustawy wprawdzie zakazuje łańcuchów, ale omija szerokim łukiem wielkość kojców, bo trzymanie psa w kojcu wielkości kartki papieru w niczym przecież zwierzowi nie przeszkadza. Nie potrzebuje też pies utwardzonego podłoża i zadaszenia. Ręce opadają.

Dla pana Batyra wymagana w rządowej ustawie powierzchnia kojców (10 m kw dla małego psa, 15 dla średniego i 20 dla dużego) jest absurdalna, bo jak mówi, a inni bezmyślnym chórkiem powtarzają – “to kojce wielkości kawalerek”. No tak, co jak co, ale na kawalerkach to się pan Batyr dobrze zna.

Oczywiście wspominane są przy tym jedynie te największe kojce dla największych psów. Absurdalna panie Batyr to jest pańska narracja. Mieszkaniec najmniejszej nawet kawalerki może ma ciasno, ale jest tam i ogrzewanie i cieplutka kanapa, mieszkaniec kawalerki panie Batyr codziennie też z niej wychodzi. Na spacer, do knajpy, na zakupy, do pracy… Pies osadzony jest w swojej heh “kawalerce” dożywotnio.  Większość kojców nie ma takich “,luksusów” jak podmurówka i podłoże, o zadaszeniu nie wspominając, więc pies grzęźnie w błocie i we własnych odchodach. Niektóre są tak ciasne, że zwierzę ledwo się może obrócić, O “budzie” często zbitej z paru desek już szkoda pisać, jeżeli w ogóle jest. Dlatego takie odgórne ustalenia – po prostu są konieczne.
A nawet i te 20 metrów to wcale nie tak dużo. To minimum.

I jeszcze co do kawalerek – wiecie jak nazywa się oferowanie do sprzedaży “mieszkań” takiej wielkości? PATODEWELOPERKĄ, prawda?.
No właśnie.

To co widzicie na screenie to wizualizacja powierzchni tej słynnej “kawalerki dla zwierząt” z zawetowanej przez rezydenta tzw. ustawy łańcuchowej, czyli 20 m kw. dla największego psa.
Dokładnie to tutaj 4m x 5,20m. A trzeba tam jeszcze postawić odpowiednią dla gabarytów psa budę.
Luksus, prawda? Nie, minimum.

Rozwiejmy kolejną bzdurę która jest po prostu zwykłym kłamstwem.

🐾“Wszystkie bez wyjątku psy musiałyby mieć kojce”.
Nie. Nie ma czegoś takiego w ustawie rządowej. 
Jest natomiast zapis, że jeśli pies biega wolno po ogrodzonej posesji, to niepotrzebny mu żaden kojec. Wystarczy porządna buda. Ta ustawa dotyczy psów na ŁAŃCUCHU panie rezydencie Batyr. Więc proszę nie kłamać
Jeszcze raz: NIE MA OBOWIĄZKU trzymania psa w kojcu.

Nie jest to żaden przymus, jeśli ogrodzenie jest uszczelnione. Cóż, można pieska też wziąć do domu. 
Pan rezydent użala się nad hipotetyczną biedną staruszką emerytką, która, cytuję: “kocha swojego psa, jest dla niej jedynym przyjacielem, ma go na wolnym wybiegu przed swoim domem. Dla niej naprawdę jest wysiłkiem stworzenie 20 m kw kojca”. Panie Batyr czemu pan kłamie? Ta pana staruszka nie musi budować kojca. Czyżby nie czytał pan ustawy rządowej, którą pan komentuje? Oj nieładnie.

Rozprawmy się z kolejnymi zarzutami powielanymi przez prawicę.

🐾Panie, kogo będzie na to stać!”. Powiem tak – Jeśli masz psa to powinieneś mieć i na psa. Przynajmniej na jego podstawowe potrzeby. Bo chyba wiesz(?) że je ma? No właśnie najwidoczniej nie wiesz. A pies to nie darmowy alarm przy chałupie.
I może cię zdziwię, ale posiadanie psa
NIE JEST OBOWIĄZKOWE. Naprawdę.

🐾“Prawo będzie trudne do egzekwowania”. Może i tak, da jednak mocne podstawy do interwencji organizacji prozwierzęcych. Ale przecież lepiej dalej trzymać psy przywiązane do zardzewiałych pralek, albo dosłownie w klatkach?

🐾”Rolnicy nie podołają wymaganiom ustawy i wiele psów źle skończy”. 
Tego i ja się obawiam. Tym bardziej, że niestety z niewiadomego dla mnie powodu wykreślono z projektu ustawy początkowo widniejący tam zapis o obowiązkowym czipowaniu psów, tak jak i wykreślono kastrację. 
Tylko że to nie jest żaden argument. Czy z powodu takich obaw wszystkie psy miałyby nadal wegetować w warunkach uwłaczających jakimkolwiek standardom?

Wokół ustawy rządowej urosło wiele mitów podsycanych ochoczo przez prawicę.
A czy zaproponowana w zamian ustawa rezydenta jest lepsza? No nie, jest gorsza.

Czym jeszcze różnią się te dwie ustawy i dlaczego rezydencka niczego nie rozwiązuje?
Oprócz braku regulacji dotyczącej wielkości kojców, w projekcie ustawy zaproponowanej przez Batyra są bardzo szkodliwe zapisy.
Choćby zapis mówiący w jakich sytuacjach można jednak psa na uwięzi trzymać. A zatem psa można wg. rezydenckiej ustawy przypiąć do łańcucha: “w celu zapobieżenia niebezpieczeństwu stwarzanemu przez to zwierzę dla życia lub zdrowia człowieka lub innego zwierzęcia” lub “wyrządzeniu szkody przez to zwierzę“, a także jeśli “zastosowanie innego środka nie jest w danych okolicznościach możliwe lub uwięź jest środkiem najlepiej znoszonym przez to zwierzę“.
I to jest bubel. Jak mówi Katarzyna Śliwa-Łobacz, prezeska Fundacji Mondo Cane, zajmującej się ochroną zwierząt:

“My, praktycy, wiemy, jak to będzie wyglądać, kiedy pojedziemy na interwencję. Będzie to wyglądać tak, że zawsze pies będzie rzekomo albo ‘niebezpieczny’, albo ‘to lubi’, albo ‘wyrządza szkody’, albo ‘to wcale nie jest jego stałe miejsce bytowania, bo jest tu tylko przez chwilę’…  Kompletnie nie da się tego wyegzekwować. Bo niby jest stanowczy zakaz, ale właścicielowi zwierzęcia łatwo będzie z każdej sytuacji wybrnąć”.

No i może o to Batyrowi chodzi? 

Polska wieś łańcuchem stoi. Stoi też brakiem skutecznych regulacji prawnych dotyczących dobrostanu zwierząt. Zamiana łańcucha (skoro w bublu rezydenckim nie ma mowy o wielkości) na ciasny kojec oraz kruczki pozwalające tak naprawdę nadal trzymać psa na uwięzi to nie jest żadne rozwiązanie. Rezydent zawetował rządową ustawę łańcuchową, ale podpisał zakaz hodowli zwierząt na futra, co jest rzecz jasna wspaniałą wiadomością. Ale jeśli myślicie, że taki z niego z tego tytułu wspaniałomyślny gość, który troszczy się o biedne zwierzątka, to rozczaruję. Batyr dba o popularność w rolniczych kręgach. Zrobił to na prośbę… samych hodowców, którzy skalkulowali sobie korzyści. Wysokie odszkodowania od rządu za zamknięcie futrzarskiego interesu to niezła gratka. Bo może się przecież tak stać, patrząc na rosnący trend, że już niedługo Unia zakaże wszystkim krajom członkowskim hodowli zwierząt na futra. I co wtedy hodowcy dostaną? Figę z makiem.
Taki to z Batyra heh “przyjaciel zwierząt”. 

🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾

W niedzielę w proteście przeciw wetu ulicami Warszawy przeszedł pod prezydencji pałac Wielki Marsz dla Zwierząt. Zgromadził tysiące osób. 

Już w tę środę w sejmie głosowanie za odrzuceniem weta i kolejne zapowiadane zgromadzenie.

Cienko to widzę, bo potrzebne jest ⅗ głosów, czyli -za- musiałby zagłosować nie tylko cały PSL, ale także przynajmniej część PiSu. Kaczyński, choć głosował o dziwo za ustawą rządową już zapowiedział, że odrzucenia weta nie poprze.

🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾🐾

To jest Topcia, od roku za Tęczowym Mostem. Topcia nie żyła na łańcuchu, tylko w kochającym domu. Ale mama Topci została przywiązana do drzewa, bo zaszła w ciążę. Pozbyto się “kłopotu”.
Posiadaczu psa – nie bądź jak właściciele mamy naszej Topci. 


4 comments on “POLSKA WIEŚ ŁAŃCUCHOWA

  1. Ciekawe jak wybiórczo prezydent traktuje stygmatyzację wsi… Źle traktowanie zwierząt na wsi to stygmatyzacja, a za chwilę, że sobie nie poradzą z lepszym traktowaniem tych zwierząt i się ich pozbędą 🤔 zdecyduj się człowieku

    1. Trafnie to ująłeś. Nie ma co oczekiwać logiki w przypadku tego człowieka. Zresztą wiadomo, że jeśli o coś chodzi, to jest to albo polityka, albo pieniądze.
      A (p)rezydenckiego weta nie udało się odrzucić. Więcej nie skomentuję, bo zacznę używać wyrazów, których używać mi nie przystoi. W każdym razie na tym blogu.

  2. Zauważ, że nawet jeden z posłów stwierdził, że ma psa, ale w zasadzie to pies żony!
    Wiec co, on nie czuje się odpowiedzialny?
    Widuję psy za płotami, ujadające, brudne, ani budy, ani kojca nie widać. Jedyny plus, że niektóre nie biegają na łańcuchu, za to chowane są na wściekłych ochroniarzy. Bywało, że zaatakowały właścicieli. Ale i to nie przemawia ludziom do wyobraźni.
    A na wsi? nie dziwi mnie stosunek do psów, skoro czasami podobnie traktuje się starych rodziców!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *