Cukierek albo…..?

Halloween to ojej, takie brutalne, krwawe święto. Lepiej zorganizować Chrystotekę, albo Bal Wszystkich Świętych, niech dzieciaki przebiorą się za nich. To wspaniały pomysł! Zamiast czarownicy, duszka Kacperka, czy nie daj borze szumiący jakiegoś fuj upiora… krwawy kawałek św. Stanisława, upieczona zresztą “przez swoich” na skwarek św. Joanna (d’Arc), pozbawiona gałek ocznych św. Łucja, a może wbity na ruszt św. Wawrzyniec…

Kiedyś męczeńska śmierć była uznawana niejako za przepustkę do świętości i wręcz lubowano się w takich miłych opowieściach, przedstawiano je na freskach, rycinach i obrazach.. Wybór przebrań jest zatem znakomity. 
Będzie to taka prawdziwie chrześcijańska zabawa, zamiast ohydnej pogańskiej orgii..

fot. parrafraza , a cudne dekoracje to dzieło mojej Przyjaciółki Asi, u której niemal co roku bywamy na tym strasznym ; ) Hallowen

Pozwoliłam sobie na odrobinę sarkazmu, bo nie ukrywam, złości mnie ta retoryka budowania uprzedzeń i grozy wokół czegoś tylko dlatego, że jest inne kulturowo.  Sama historia chrześcijaństwa wcale nie jest taka cukierkowo-słodka, choć uparcie wciąż polewa się ją różowym lukrem. Nawet pominąwszy stare biblijne księgi, sięgając bliżej – chlupocze krwią i przygniata stosami trupów zarówno tych co krzewili nową jedynie słuszną wiarę, jak i tych, którzy się przed owym krzewieniem bronili. 

Haloween można lubić, lub nie lubić, wolna wola, de gustibus non disputandum est… Problem pojawia się wtedy, gdy odgórnie narzucana jest forma zabawy. Ktoś decyzyjny stwierdza sobie na przykład, że to diabelskie święto i on na swoim obszarze go nie chce, bo to święto obraża boga, a biedne dziatki strój kościotrupa, czy kapelusz czarownicy zaprowadzą wprost w czeluście piekielne. A ON NA TO NIE POZWOLI. I żeby osłodzić los zawiedzionym dzieciakom narzuca swój Bal Świętych, czy tez inną tym podobną alternatywę.  To taka nowa świecka tradycja w naszym kraju, choć.. ciut znajome z lat ustroju słusznie minionego to układanie obywatelom życia wbrew ich woli, ale rzecz jasna wyłącznie dla ich dobra..
I tak właśnie jest w tym roku np. w sąsiadujących z moim miastem Siemianowicach. Prezydent, zresztą antyszczepionkowy rycerz dzielnie walczący w pandemii z “segregacją sanitarną”, który notabene zawierzył już wcześniej miasto Maryi, walczy w tym roku z “zachodnim trendem” i koniecznie chce przywrócić jedynie słuszny katolicki charakter świętowania dnia 31 października… 
...Hmm.. zaraz, tak właściwie 31 października nie ma żadnego katolickiego święta, ta data kojarzy mi się jedynie z początkiem reformacji Kościoła. 31.10.1517 roku Marcin Luter przybił bowiem do drzwi katedry w Wittenberdze swoje słynne 95 tez. Choć i to również gorliwi nadinterpretatorzy mogą hmm.. swoiście wykorzystać,  Luter był wszak heretykiem.

Ale wyżej wspomniany chyba tego nie wie. Ten znakomity włodarz miasta zakazał organizacji Halloween w szkołach, wszystkie słupy informacyjne okleił plakatami reklamującymi promowane przez niego święto, przy jednoczesnym zakazie promowania jakichkolwiek innych zabaw do 31 października włącznie. W Siemianowicach dzieci i dorośli będą się dziś bawić na Święcie Aniołów. Szczególnie te dzieci-Aniołki kojarzą mi się jakoś tak …ponuro ostatecznie.. Ale co kto lubi, dopóki lubić może również coś innego.
Gdybym była mieszkanką tego nieszczęsnego miasta kusiło by mnie, by przyjść na ten anielski bal przebrana za Lucyfera. Upadły – nie upadły, ale przecież anioł. Widać bliżej mi do piekielnych czeluści niz do niebiańskich skrzydeł. A może po prostu nienawidzę kategoryzowana? 

Zabawne jest to kreowanie Halloween jako święta szatańskiego, złowrogiego i całkowicie błędnie przedstawianego jako diabelską alternatywę dla Dnia Wszystkich Świętych, który jest zresztą…1 listopada, o czym …… zdają się zapominać.. Ot, zabawa jak zabawa, która nie musi się podobać, uczestnictwo w niej naprawdę nie jest jednak obowiązkowe. Halloween, wywodzące część swoich zwyczajów z celtyckiego święta Samhain ma równie pogańskie korzenie jak Wszystkich Świętych sprytnie tak przekształcone ze starosłowiańskich Dziadów. A samo słowo halloween nie pochodzi od tak ostatnio mocno propagandowo wciskanego oświadczenia, że to przecież “hell win” (piekło zwycięża), tylko od
All Hallows’ Eve czyli.. wigilii Wszystkich Świętych. 

Pierwsza taka zabawa miała miejsce w 1920 roku w mieście Anoka w stanie Minnesota, a sam zwyczaj przywieźli do Stanów Zjednoczonych irlandcy imigranci. Więcej o historii Halloween na przykład TUTAJ.

No to tyle.
Kto ma ochotę i dziś świętuje Halloween, temu życzę strrrrasznej zabawy i oczywiście

 CUKIEREK ALBO PSIKUS!

Pamiętajcie jedynie, że gdy wszyscy święci balują w niebie – złoty sypie się kurz.. Uważajcie na siebie. 😉

 

…..A już jutro dzień pamięci o najbliższych i zadumy nad przemijaniem.


2 comments on “Cukierek albo…..?

  1. Dziś chyba mało kto przejmuje się tymi ostrzeżeniami przed szatańskim obrzędem, co dziwniejsze, etnografowie i kulturoznawcy właśnie w bogatych obchodach Wszystkich Świętych widzą pogańskie obrzędy.

    1. O tak, wszystkie chyba obrzędy i święta katolickie mają jakieś tam niteczki korzeni tkwiace w pogańskich zwyczajach. Nie udało się wyplenić, to zasymilowano. O Dziadach natomiast wydaje mi się, że zaczęto ponownie mówić w kontrze do Halloween. Ciekawe święto, te Dziady. Znicze palone na grobach to też chyba cząstka pochodzaca ze starosłowiańskich rytuałów.
      Pozdrawiam serdecznie Jotko.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *