Na początku było SŁOWO

Na początku było SŁOWO
~ “Biada temu, przez którego przychodzą zgorszenia, lepiej by mu było uwiązać kamień młyński u szyi i pogrążyć go w głębokościach morskich”. 

~ “Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, a ich krew spadnie na nich.” 

Te właśnie dwa przemiłe cytaciki z Biblii, plus w gratisie zarzut promowania dewiacji wypisane przez pracownika na wewnętrznym forum firmy były powodem zwolnienia go z IKEI. Nie tak od razu. Próbowano negocjować, najpierw ugodowo zaproponowano panu usunięcie napisanych słów, a dopiero gdy się nie zgodził zwolniono.

Ale od czego są potężne organizacje czuwające nad biednymi, prześladowanymi “za wiarę” pracownikami.
Potężna organizacja Ordo Iuris otoczyła go szybciutko troskliwą opieką prawną i już wkrótce warszawska prokuratura postawiła zarzuty osobie która za to zwolnienie odpowiada. Grozi jej do dwóch lat więzienia.

Cieszmy się, radujmy się.
Wiceminister sprawiedliwości, Marcin Romanowski tak o sprawie na swoim profilu z entuzjazmem informował:
“Pracownik IKEA z Krakowa został zwolniony, bo zacytował w Internecie fragmenty Biblii. 
Dzisiaj kierowniczka ds zarządzania zasobami ludzkimi, która zwolniła tego pracownika odpowie za występek polegający na ograniczaniu praw pracowniczych ze względu na wyznanie. 
To bardzo dobra i oczekiwana decyzja prokuratury.”
/Hmm dla kogo to dobra i oczekiwana decyzja? Dla wszystkich zachwycających się tymi wersetami zapewne. No bo przecież to Biblia! Biblia, rozumiecie? Jak można potępiać za cytowanie słów z Biblii?! Choćby groziły śmiercią i zachęcały do zabójstwa/
Czytajmy dalej wypowiedź pana wiceministra sprawiedliwości:
“Polska Konstytucja w art 53 formułuje zasadę wolności sumienia i religii, z kolei art 54 zapewnia wolność wyrażania poglądów.”
/Hmm… z wolności wyrażania poglądów korzystała też Marta Lempart z Ogólnopolskiego Strajku Kobiet mówiąc, że “Ordo Iuris to opłacani przez Kreml fundamentaliści”. …A nie, to przecież nie było wyrażanie poglądów./ 
Ale..  co ma jeszcze do powiedzenia pan wiceminister:
“Artykuł 24 wreszcie mówi o prawach pracowniczych. Pracodawca, w tym międzynarodowy koncern jest zobowiązany do poszanowania prywatności pracowników, unikania w stosunku do nich działań ideologicznych, poszanowania wolności wyrażania poglądów, sumienia, religii, niedyskryminowania pracowników ze względu na światopogląd.” 
Duużo tego.. Dziwne. No więc – sama zajrzałam do artykułu 24 Konstytucji i tam tego wszystkiego, co sugeruje w swojej wypowiedzi pan Romanowski nie ma. Jest golutki, króciutki tekst:
Praca znajduje się pod ochroną Rzeczypospolitej Polskiej. Państwo sprawuje nadzór nad warunkami wykonywania pracy.
Ale  już artykuł 25 pkt 2. Konstytucji wspomina, że:
Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.
Hmmm
Pan minister grzmi dalej:
“Nie pozwolimy aby Polacy musieli kryć się ze swoją wiarą. 
Nie pozwolimy na dyktaturę relatywizmu. 
Mówimy STOP ideologizacji w miejscu pracy.”

No więc co z tą bezstronnością rządu w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych? Gdzie ona jest?
Co z tą ideologizacją w miejscu pracy panie ministrze?
Ideologizacja ideologizacji nierówna? Zależy kto ideologizuje? 

Bowiem…
Bowiem głośna jest ostatnio sprawa dr Budzyńskiej, profesor socjologii  na Uniwersytecie Śląskim, która na zajęciach ze studentami głosiła poglądy fałszywe, mało mające wspólnego z nauką, a więcej z wyznawaną przez nią ideologią właśnie. “Wykładała”, że antykoncepcja jest aspołeczna i równoznaczna z aborcją, a aborcję bez względu na przyczynę nazywała morderstwem. Jedyna normalna rodzina według pani profesor to związek kobiety i mężczyzny, a gender jest równie niebezpieczny jak komunizmu. Posyłanie natomiast dziecka do żłobka to krzywdzenie go. Kilkanaścioro studentów i studentek, którzy uważali, że takie poglądy nie powinny być głoszone na wykładach uniwersyteckich złożyło zatem skargę do władz uczelni. Uniwersytet prowadzi postępowanie dyscyplinarne w sprawie wykładowczyni.

Prof. Budzyńska natomiast nie czekając na zakończenie tego postępowania najpierw “w proteście dumnie odeszła” z uniwersytetu, czyli strzeliła pospolitego focha …a potem wobec studentów sformułowano podejrzenie o fałszowanie dowodów w prowadzonym na uczelni postępowaniu dyscyplinarnym. I od marca wzywani są na przesłuchania na komendę policji w Katowicach. Wielogodzinne przesłuchania, na których z niejasnych do końca powodów obecny jest przedstawiciel Ordo Iuris i które to przesłuchania przez środowiska akademickie odbierane są jako próbę zastraszenia młodych ludzi. Władze uczelni są zaniepokojone ingerencją w wewnętrzne sprawy uczelni. Złożono petycję w tej sprawie podpisaną przez uniwersyteckich wykładowców. Jak myślicie jaka organizacja macza paluchy w tym szykanowaniu studentów? 

Generalnie – jesteś homofobem, seksitą, czy innym Płaskoziemcem? Głosisz swoje uwagi w pracy i masz z tego tytułu problemy? Pewna prężna organizacja ci pomoże, roztoczy opiekuńcze prawnicze skrzydła nad tobą, nie pozwoli cię skrzywdzić. 

Pamiętajcie jednak – Marcie Lempart sąd zabronił „rozpowszechniania informacji o tym, że Fundacja Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris jest opłacanymi przez Kreml fundamentalistami”. 😉

A ja zastanawiam się, czy nam także nie wolno rozpowszechniać informacji, że Fundacja Ordo Iuris jest opłacanymi przez Kreml fundamentalistami”.
Ostatnio pół facebooka się nad tym głowiło. 😉 Kto ma fb, ten wie.

Także…
Kaja Godek wygrała kilka dni temu sprawę o pomówienie z tytułu swojej wypowiedzi na antenie Polsatu o tym, że geje chcą adoptować dzieci, by mogli je molestować i gwałcić. Sprawę tego obrzydliwego  pomówienia umorzono, bo to na osobie kierującej do sądu prywatny akt oskarżenia spoczywa ciężar udowodnienia, że jest się osobą zniesławioną. Dlaczego? Ponieważ Godek nie szkalowała konkretnych osób, tylko całe środowisko lgbt. Zatem osoby skarżące musiałyby udowodnić, że są …gejami, po to by z kolei udowodnić wysokiemu sądowi, iż to do nich właśnie kierowano te obraźliwe słowa.

Absurd, prawda? Oburzający absurd.

Oraz…
Fiaskiem zakończyła się również ostatnio próba postawienia przed sądem abp. Jędraszewskiego za słowa o “tęczowej zarazie” jakie w zeszłym roku wygłosił publicznie o osobach lgbt. Prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania w tej sprawie z uwagi na to, że …“słowa metropolity nie odnoszą się do konkretnych osób”. Po odwołaniu się, sąd postanowienie prokuratury utrzymał.

Niestety… Można obrażać ludzi, kierować do nich słowa nienawiści, lub po prostu kłamliwe, jeśli ma się za sobą potężnego sojusznika. Wtedy i tę wolność słowa przekuje sojusznik w oręż przeciw twoim wrogom – ludziom otwartym, nie godzącym się na głoszenie treści trącących średniowieczem i hiszpańską Inkwizycją. Nie dla postępu, nie dla tolerancji. 
Niech nastanie nam wiek ciemnoty i zabobonu!

Wolność słowa gwarantowana konstytucją kochani. 

„Na początku jest SŁOWO i okrutnie brzmi SŁOWO,
ale spójrz wokół siebie krytyku.”
/Marcin Luter – Jacka Kaczmarskiego, polecam/

Informacje do powyższego felietonu czerpałam m. in. ze stron:
– profil fb: dr Marcin Romanowski wiceminister sprawiedliwości 
– Konstytucja RP
–  https://oko.press/sad-zabronil-marcie-lempart-mowic-ze-ordo-iuris-to-oplacani-przez-kreml-fundamentalisci/

https://dziennikzachodni.pl/przesluchania-studentow-uniwersytetu-slaskiego-przez-policje-prorektor-zaniepokojony-ingerencja-w-autonomie-ordo-iuris-odpowiada/ar/c1-14988636

 https://www.google.com/amp/s/wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/7726306,abp-marek-jedraszewski-teczowa-zaraza-prokuratura-zazalenie-sledztwo.html.amp

–  https://bezprawnik.pl/kaja-godek-umorzenie/?fbclid=IwAR1swXW6oMMkFu-piAj7NSRlWwAJrbL24Pr5dRRGqamULrwP1_nRfkwu8eM

poruszony przeze mnie temat szykanowanych studentów pomogła mi opracować moja córka, studentka Uniwersytetu Śląskiego.

TU link do petycji wykładowczyń i wykładowców Uniwersytetu Śląskiego
ZACHĘCAM DO PODPISANIA 🙂

A tutaj wersja vide-bloga, czyli blog. Zapraszam. 🙂
Link do kanału YT Leniwym Piórem.


10 comments on “Na początku było SŁOWO

  1. Słowo to potężna broń, zwłaszcza w ustach tych, którzy umieją go używać i manipulować umysłami…
    Pozdrowienia dla córki:-)

  2. Nie po to przejęto sądy aby było sprawiedliwie. Nie po to zniszczono niezależność Trybunału Konstytucyjnego aby Konstytucję stosować i szanować.

  3. Gdyby ekolodzy przegonili IKEA- za robienie mebli jednorazowych a tym samym zaśmiecanie planety , nie było by i innych problemów . Gdzie są ekolodzy …w kieszeniach ?

      1. Raczy Pani żartować… już doprowadzili do zniszczenia puszczy więc wzięli nogi za pas żeby ich ludzie kijami nie potraktowali. Dziwnie podobni są do podpalaczy co to w straży pracowali. Podpalają ,żeby coś zarobić a że się spaliło….drobiazg.
        Kilka razy zdarzyło mi się próbować zainteresować- “ekologów “ze znanymi logo jakimś lasem, aleją drzew itp….bez efektu. Może źle trafiłam ale brak zaufania pozostał.

  4. Jak zwykle Twój post inspiruje do pewnych przemyśleń. Oczywiście, że na początku było słowo, ale to słowo zmieniało się w rytmie zmian na najwyższym stolcu watykańskim. Prawie każdy Papież zmieniał, albo inaczej interpretował fragmenty Biblii. Jeżeli do tego dodać zupełnie odmienną i nie korelującą interpretację prawną, to mamy to co mamy, czyli kociokwik.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *