Listopadowe pareidolie

Było poważnie, no w każdym razie na poważne tematy. To dzisiaj będzie całkowicie niepoważnie. Wprawdzie kręgosłup złośliwie szczerzy zęby, że trudno usiedzieć, na tych zębach rzecz jasna, a wena odpłynęła w dal siną z listopadowego zimna, ale jakoś mi się ten wpis udało wystukać. Taki króciutki, niepoważny tekścik, godny gazety (?) Fakt. A co, Leniwe pióro też się może stoczyć pod stół. Nie zawsze muza chmur sięga, czasem zajrzy wprost do psiego ucha 😉

Listopadowe-pareidolie

 

Otóż pewna kobieta z miasteczka Jarrow w Wielkiej Brytanii zajrzała do ucha swojego uroczego pieska i ujrzała tam prezydenta Trumpa. Na szczęście rzeczony prezydent nie wyskoczył z przytulnego siedziska wprost na kobietę, ponieważ nie przebywał tam osobiście. Po bliższym poznaniu okazał się być cystą inaczej zwaną torbielą. I skończy jak przystało na porządną torbiel, czyli zostanie poddany zabiegowi wycięcia.

Cóż, jedni widzą Matkę Boską w plamie na źle umytej szybie, inni Donalda Trumpa w psim uchu. Wolę nie zaglądać do ucha mojego psa, a nuż zerknie na mnie z małżowiny pan Adrian?

Pareidolia – tak nazywa się zjawisko doszukiwania się znajomych kształtów w przypadkowych szczegółach. Wszyscy chyba czasem takich skojarzeń doznajemy.

Zatem gdyby nagle wyszczerzyły na was zęby poczciwe papucie, a rozlana na podłodze kałuża mleka sunęła wężowym śliskim pełzem wprost w kierunku waszych nóg …nie wpadajcie w panikę, są gorsze rzeczy. Na przykład Trump tkwiący w uchu waszego czworonożnego przyjaciela, albo Nadprezes patrzący na was smętnie z sadzonego jajka.

O kicających wokół radośnie króliczkach z „prozdrowotnej” podobno kampanii ministra Radziwiłła nie wspominając.

Gdy tak się zastanowić wszędzie czyhają na nas te pareidoliczne stwory. Zatem ja do swojego umysłu kieruję prośbę: Jeśli już masz jakieś kształty zobaczyć, jeśli już koniecznie musisz, to błagam niech to nie będzie Trump, Nadprezes, ani pan Adrian. Może tak Benedict Cumberbatch albo Johnny Depp,? Nie pogniewam się również, gdy w filiżance porannej kawy ujrzę piankę układającą się po prostu w uśmiech. Na pozytywnie radosny początek dnia 🙂

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _

Jeśli chcecie zobaczyć prezydenta Stanów Zjednoczonych w psim uchu – zajrzyjcie TU

A TU obejrzeć możecie przedziwne pareidolie ludzkich umysłów.

_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _ 

Cały czas na napisanie czeka artykuł o łamaniu praw kobiet. I jakoś sam nie chce się napisać. Wszystko zależeć będzie od moich kręgosłupowych zębów, dadzą mi posiedzieć chwilę i poklikać w klawiaturę, czy też znowu zaczną się, jak to zęby, szczerzyć. A niech im szkliwo zżółknie! 😉

P.S. Jeśli ktoś z Was drodzy czytelnicy mieszka w województwie śląskim – zapraszam serdecznie do Katowic na ul Stawową, od wtorku 21.11 do soboty 25.11 na MIKOŁAJKOWY KIERMASZ mający wspomóc Dom Dziennego Pobytu dla Osób Niepełnosprawnych. O wydarzeniu można przeczytać TUTAJ.


27 comments on “Listopadowe pareidolie

  1. Faktycznie świetne przykłady, podobnie jest ze skałami w górach 🙂
    Obrazy na szybach bywały powodem pielgrzymek, a pewne drzewo zostało niemal z kory odarte, bo ta podobno zęby leczyła…
    A mamy wszak 21 wiek 🙂
    Ale podrzucone przez Ciebie przykłady przywołują uśmiech w ten ponury wieczór.
    Na Śląsk mam daleko, ale u nas też podobny kiermasz będzie 🙂

  2. Z jaką swadą napisane, aż mi się same zęby uśmiechają. Swego czasu niedaleko mojej miejscowoścj zobaczono na ścianie zaciek w kształcie Matki Bożej. Pielgrzymki przyjeżdżały, czuwania, śpiewy, modlitwy, żyć się nie dało mimo zamalowania. Dopiero owczarek na długim łańcuchu dał radę nauczyć rozumu.
    Serdecznie pozdrawiam

    1. Ja się pokusiłam, wszak uszy w końcu jej musiałam wyczyścić. …I nic. Całe szczęście, bo wycięcie cysty, szczególnie w postaci poważnego (?) polityka musiałoby drogo kosztować. Nerwów w szczególności 😉

  3. Dzięki za radosny początek tygodnia. Już się nie boję tych kicających po moim dywanie króliczków a moja kawa jest zwyczajnie czarna:))

  4. To ja też trochę niepoważnie. Nie zaglądałem psu do ucha, bo … on zaglądał do mojego. To był jego ulubiony sposób, gdy spóźniałem się na poranny spacer. Właściwie to nie zaglądał, tylko wylizywał mi ucho, a to dobry sposób na poranne budzenie.

  5. No i prosze, nauczyłam sie nowego słowa, dzięki, Owego Trumpa widziałam, masakra :). Na inne widziadła jakoś jestem odporna, więc może psychopaty Antoniego nie zobaczę 🙂

  6. Witaj Parrafrazo

    Ja wiem jak wybujała wyobraźnia działa na podświadomość i czasem można widzieć na prawdę różne dziwne rzeczy 😉 Pamiętam jak syn był mały (teraz to dorosłe chłopisko) obserwowaliśmy czasem chmury, które niczym puchowe bałwanki układały się w różne postacie lub przedmioty. Fajna zabawa. A, czy patrząc w księżyc nie wydawało Ci się nieraz, że faktycznie ma oczy i nos? 😉

    Pozdrawiam serdecznie

    1. Witaj Gabuniu serdecznie 🙂 Zabawę z obserwacją chmur uprawiamy do dziś wraz z moją dorosłą córką 😉 Najczęściej na wakacjach. Księżyc? Ależ oczywiście, że tak. Nie ma najmniejszej wątpliwości 😀

    1. Czasem w znajomych kształtach dostrzegamy groźnie obserwujący nas dom. To chyba efekt przeniesienia 😉
      A zęby w moim kręgosłupie dają o sobie znać od dwóch lat. Żyć to się da, ale najchętniej bym je powyrywała 😉

  7. Polityków to chyba tylko w takich schowkach jak psie ucho możemy zobaczyć;)
    Ale na niebie, w chmurach to piękne rzeczy czasem widać, nie dawno udało mi się zobaczyć i utrwalić na zdjęciach cudnego Aniołka, którego zresztą opublikowałam na blogu:)

    1. Z pamięci przypłynął wierszyk ulubiony mojego dzieciństwa:
      “Położył się Dyzio na łące, przygląda się niebu błękitnemu i marzy…”
      Tam wprawdzie o różnych pysznych słodyczach była mowa, bo z Dyzia był łakomczuch, ale myślę, że każdy dostrzec może naprawdę wiele pięknych rzeczy na niebie 🙂

  8. …a ładnie to tak szydzić z cudzych wyobrażeń ? Dwudziesty pierwszy wiek i takie tam zarzuty…zero wolności, zero tolerancji wolności wypowiedzi i wolności kreacji …dwudziesty pierwszy wiek a nie wypada widzieć tego na co my mamy ochotę . Ciekawa jestem na pisanie o prawach kobiet. Będzie coś dobrego , coś pozytywnego ? Na pewno wszak ja widzę w porannej kawie nie tylko uśmiech na dobry dzień ale i życzenia dobrego dnia dla wszystkich wokół.

    1. …I nie wiem co ci Kloszardzie na twój komentarz odpowiedzieć. Jesteś pierwszą osobą, która uważa mój żartobliwy post za obrażanie kogokolwiek. Chyba, że to też miał być z Twojej strony żart, wolałabym.
      Co do życzeń dobrego dnia dla wszystkich wokół, to wybacz, ale nie wierzę byś to w swojej kawie dostrzegła, bo z moich obserwacji wynika, że mało co ci się wokół u innych podoba 😉
      Post o prawach kobiet będzie, właściwie jest już gotowy, zatem zaglądaj. Czy będzie pozytywny? Raczej nie, bo sytuacja w kraju, ta sytuacja, którą ja, a nie koniecznie Ty, dostrzegam – optymizmem nie napawa.
      Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *