FRAJERWERKI

Przed nami nowy dyskusyjnie lepszy rok, a za nami sylwester. Jak się bawiliście?

Ja całkiem dobrze, bo na szczęście moja obecna sunia nie boi się fajerwerków, a w każdym razie boi umiarkowanie. Ale już znajoma przesiedziała całego sylwestra ze swoimi dwoma psami w łazience. Boją się psy, koty, ptaki, dziko żyjące zwierzęta…

fot. parrafraza
fot. parrafraza

Łańcuchowe i schroniskowe psy pozostawione same sobie drżą w ciemnościach, próbują wciskać się pod budę, zerwać z łańcucha, kaleczą, umierają na zawał..  Inne, te mające opiekuna dygoczą wciśnięte w kąt pokoju, a na koniecznym przecież spacerze zrywają ze smyczy, uciekają na oślep, wpadają pod koła samochodów, gubią.  Ptaki podrywają się do panicznego lotu, rozbijają o budynki, drzewa. Sarny, zające, wiewiórki uciekają w przerażeniu przed siebie lub kulą dygocząc w najciaśniejszych gąszczach. Wiewiórki spadają z drzew, kaczki i gęsi w ucieczce zrywają do lotu, im fajerwerki kojarzą się ze śmiertelnym zagrożeniem od strony człowieka, myśliwską palbą. Nie ma dokąd uciekać, zewsząd błysk, huk, potworny strach.

Posylwestrowe media pełne są komunikatów o znalezionych i zgubionych zwierzętach, o martwych ptakach i psach. O dzikich ofiarach sylwestra pisze się rzadziej, bo tragedii dziejących się w lasach, na polach, daleko od oczu człowieka, zbyt blisko jednak dla huku fajerwerków – nie widać.

Rośnie ludzka świadomość na temat tego ile zła wyrządzić mogą fajerwerki. Nadal jednak kilka sztandarowych pseudo – argumentów króluje co roku na forach dyskusyjnych.

PIERWSZY ARGUMENT, KORONNY czyli MÓJ pies się nie boi

No tak, skoro TWÓJ pies się nie boi, to możemy być spokojni. Zdjąłeś nam trzystufuntowy ciężar z serca. Żaden inny pies, kot, królik, kanarek, czy wróbel bać się nie będzie. Ufff, odetchnęłam z ulgą. Psiaki mojej znajomej, te z łazienki – dziękują ci z całej psiej duszy.

Nie, każde zwierze jest inne. Twój pies się nie boi, a sąsiada owszem może.

PSA WYSTARCZY PRZYZWYCZAIĆ/DAĆ CICHY KĄCIK/PODAĆ LEKI

Ojej, jak to dobrze, że na wszystkie psy leki działają. Nie wiem co by na ten „argument” powiedziała moja poprzednia sunia, na którą nie działało nic. Ani leki, ani „cichy kącik”, ani przyzwyczajanie, może dlatego, że lęk był wynikiem przeżytej traumy. O niektórych sposobach „przyzwyczajania” wolę nawet nie myśleć. Znałam psa, którego właściciel „przyzwyczajał” do fajerwerków wyrzucając podczas burzy na balkon.  Pies został odebrany interwencyjnie. I wiecie co, moja sunia nie bała się huku, dopóki jakiś ……. nie strzelił racą z okna do stojącej na trawniku obok mnie i mojej trzyletniej córki. Niemal wprost pod łapy. I to nawet nie był wieczór sylwestrowy, tylko jeden z tych grudniowych dni.

Oczywiście zwierzętom schroniskowym i dzikim również propagatorzy tego sposobu zapewnią ciche kąciki i podadzą leki. Na pewno.

A SZARIK TO JEŹDZIŁ W CZOŁGU

No tak, Szarik jeździł w czołgu, i to jest argument argumentów. Bo kiedyś to wszystkie psy mieszkały na poligonach wojskowych. I dlatego nic a nic się nie bały głupich fajerwerków.

Bały się, tylko to my, ludzie mieliśmy głęboko w nosie co czują zwierzęta. Wzrosła nasza świadomość i empatia po prostu.

TIA, BURZY TEŻ ZAKAŻCIE

Nie no. bo burza jest takim samym zjawiskiem jak fajerwerki, tak samo zdarza się znienacka i oczywiście można jej zapobiec. Wystarczy nie kupić pakietu burzowego w osiedlowym Lidlu i nie odpalić na skwerku przed domem.

Burza to zjawisko atmosferyczne, które poprzedza szereg symptomów. Zwierzęta i te dzikie i te domowe doskonale wiedzą dużo dużo wcześniej niż my, zanim niebo zasnuje się na dobre chmurami i zabrzmi pierwszy pomruk, że burza będzie. Huki fajerwerków są nagłe, niespodziewane, nie sposób ich przewidzieć i się na nie przygotować.

TO TYLKO KILKA MINUT

Nie, niestety to nie tylko kilka minut w okolicach północy. Choć i to dla wielu zwierzaków zbyt wiele. Fajerwerkowe szaleństwo trwa kilka godzin, a w wielu rejonach nawet wiele dni. W tym czasie psy boją się wychodzić, nie chcą jeść ani się wypróżniać. Przerabiałam to z moją poprzednią sunią przez cały grudzień każdego roku.

A gdy już o potrzebach fizjologicznych mowa, to oto nadciąga kolejny argument…

KUNDLE WSZĘDZIE SR…JĄ

Niee, tego nie skomentuję, bo na to coś szkoda mi mojego cennego sarkazmu.

Boją się psy, koty, ptaki, dziko żyjące zwierzęta… Nie tylko.

Mało kto zdaje sobie z tego sprawę, ale wiele osób z autyzmem, z przeróżnymi niepełnosprawnościami, dzieci i dorosłych, reaguje paniką, potwornym strachem, który nie jest obojętny dla zdrowia. Jak wytłumaczyć osobie niepełnosprawnej intelektualnie, że nie ma się czego bać, że ten huk zaraz się skończy, że to hmm… zabawa (?), gdy każda cząsteczka ciała, każda kosteczka drży z przerażenia..

Wydawałoby się, że w takim wypadku pseudo – argumenty upadną. A jednak nie, ludzka ignorancja i hmm bogata wyobraźnia dały szerokie pole do popisu.

Najbardziej oburzającym komentarzem pod postem naszego stowarzyszenia dotyczącym szkodliwości fajerwerków był ten proponujący naszym Doroślakom zamieszkanie w rezerwacie lub lesie. Najbardziej kuriozalnym natomiast – ten o schodach. Ironizowała, notabene jedna z matek, że skoro jej syn boi się schodów, to należy je wedle naszej logiki zlikwidować. Niee, tego też nie skomentuję.

Wiem, że mój post może być odebrany różnie. Zwolenników sztucznych ogni nadal nie brakuje, choć tendencja zniżkowa cieszy. Moja psica biegająca od lat za Tęczowym Mostem merda radośnie na tę tendencję ogonem.

Przedstawiłam swój punkt widzenia. I mam tylko prośbę – pomyślcie nad tym. Macie cały rok. 🙂

P.S. PETYCJA

Jeśli również uważasz, że fajerwerki są niebezpieczne, możesz podpisać petycję o wprowadzenie zakazu ich używania. O TUTAJ.

Dziękuję.

A tak w ogóle to szczęśliwego nowego roku drodzy czytelnicy i blogerzy. Niech cud gospodarczy nam rozkwita, a cały rok niech będzie jak sylwester marzeń. …A może lepiej nie. 😉

 

EDIT. Z ostatniej chwili. A propo’s sposobów “przyzwyczajania” psa do fajerwerków. Własnie przeczytałam, jak robi to krul Konfederacji, Janusz Korwin – Mikke. Rzucanie odpalonych sztucznych ogni przed psa trzymanego na smyczy jest zwykłym bestialstwem. Ten człowiek powinien odpowiedzieć za znęcanie się nad zwierzęciem. Ale zapewne nie odpowie. Miłej soboty.

 

A tutaj wersja video bloga Leniwym piórem, czyli vlog. Zapraszam.


12 comments on “FRAJERWERKI

  1. Ja kiedyś przesiedziałam prawie całego Sylwestra w szafie razem ze swoją psinką Lassie.
    Tak okropnie się bała że nie chciała stamtąd wcale wyjśc.

    Parafrazzoo – życzę Ci udanych 365 dni nowego roku.
    Serdecznosci pozostawiam.
    I cieszę się, że znowu jesteś 🙂

  2. Jestem za zakazem już dawno, nie tylko zwierzęta źle znoszą huk petard i smród fajerwerków.
    Zauważ, że nawet ekolodzy dziwnie milkną na ten temat w Sylwestra, a przecież dymu i hałasu jest tego dnia co niemiara.
    W ogóle nie wiem po co cały ten zgiełk z nowym rokiem?

  3. Witam !

    Pragnę poinformować iż prowadzę działania mające na celu wprowadzenie regulacji prawnych całkowicie delegalizujących materiały pirotechniczne. Na chwilę obecną jestem w trakcie zbierania materiałów (dowodów) odnośnie negatywnego wpływu materiałów pirotechnicznych zarówno na zwierzęta, jak i OzN, zmagające się z autyzmem i chorobami pokrewnymi. Osoby , które chcą wesprzeć moje działania – zapraszam do kontaktu pod adresem jarzabekinterwencje@gmail.com

  4. Popieram całym sercem i duszą, podpisałam co trzeba.
    Fajerwerki to przeżytek, powinny wyjść z mody bo nowe technologie pozwalają na piękne malowanie przestrzeni bez straszenia zwierząt i ludzi. Jestem też przeciwnikiem wielkich imprez plenerowych zwłaszcza w pobliżu dużych skupisk dzikich zwierząt.
    Pomyślnego Nowego Roku!

  5. wcale nie kilka minut… Sylwestra spędziłem w Kraku i pod wieczór położyliśmy się na krótką drzemkę aby zachować rześkość na nocne wyjście… o godzinie 19-tej coś mnie zbudziło… przez chwilę zdawało mi się, że to deszcz bębni w mansardowe okno, ale okazało się, że to odgłosy kanonady za miastem, w podwórku – studni słychać było wyraźnie… w centrum miasta było względnie spokojnie, nawet o północy, ale dalej już strzelano bez umiaru… a tam przecież też są zwierzaki, tylko co to obchodzi benficjenta 500+ albo takiego (brunatnego) lewaka jak Korwin-Mikke?…
    nasz kota olewa strzelanie, ale psiak nadrabiał za oboje, doszedł do siebie dopiero następnego dnia pod wieczór… i przyzwyczajenie nie ma tu znaczenia… akurat psiak jeździ na imprezy historyczne, gdzie czasem jakieś strzały się zdarzają… tylko to jest zupełnie inna skala, sporadyczny wystrzał to nie kanonada wielogodzinna…
    a hejter o którym wspominasz niech sobie sam zamieszka w rezerwacie pełnym huku i smrodu, widać to jest miejsce wymarzone dla niego…
    p.jzns 🙂

  6. Tyle walki o ciszę i walka udana wszak sylwester obył się bez a ,że po dwóch tygodniach była kanonada….ci….to WOŚP…tego psy juz nie słyszą a śpia szczęsliwe.

    1. Droga pani kloszard. Walka o ciszę trwa. Coraz więcej miast rezygnuje z fajerwerków nie tylko w Sylwestra, ale również podczas “światełka do nieba”. Akurat w moim mieście to już drugi rok. I mam wielką nadzieję, że inne miasta w dzień Wielkiej Orkiestry będą się dołączać do tego dobrego trendu.
      …Swoją drogą porównywanie wielogodzinnego huku w każdym punkcie każdego miasta, czy miasteczka, huku który niesie się przez wiele powtarzam godzin – nie tylko po ulicach, ale po okolicznych polach, łąkach i lasach – do kilkunastominutowego pokazu organizowanego W JEDNYM miejscu… jest kuriozalne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *