<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Święta &#8211; Leniwym piórem</title>
	<atom:link href="https://leniwym-piorem.kao.pl/tag/swieta-2/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://leniwym-piorem.kao.pl</link>
	<description>blog parrafrazy</description>
	<lastBuildDate>Thu, 26 Dec 2024 16:43:01 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.0.7</generator>
	<item>
		<title>OPOWIEŚĆ WIGILIJNA &#8211; przypomnienie</title>
		<link>https://leniwym-piorem.kao.pl/2024/12/26/opowiesc-wigilijna-przypomnienie/</link>
					<comments>https://leniwym-piorem.kao.pl/2024/12/26/opowiesc-wigilijna-przypomnienie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[parrafraza]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 26 Dec 2024 16:43:01 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[humor]]></category>
		<category><![CDATA[opowieści]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[opowieść]]></category>
		<category><![CDATA[Opowieść Wigilijna]]></category>
		<category><![CDATA[rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[Święta]]></category>
		<category><![CDATA[wigilia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://leniwym-piorem.kao.pl/?p=1541</guid>

					<description><![CDATA[Z pisaniem u mnie od jakiegoś czasu krucho. Problemy które opadły mnie niczym ptaki z filmu Hitchcocka przeszkadzają się skupić, rozdziobują litery, porywają słowa, furkotem drapieżnych skrzydeł rozpraszają ułożone już zdania&#8230; Przypomnę Wam zatem Opowieść Wigilijną, którą napisałam sześć lat temu. Może nie wszyscy tu zaglądający ją czytali. A jeśli znacie.. to też posłuchajcie. Kiedy [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="color: #008000;">Z pisaniem u mnie od jakiegoś czasu krucho. Problemy które opadły mnie niczym ptaki z filmu Hitchcocka przeszkadzają się skupić, rozdziobują litery, porywają słowa, furkotem drapieżnych skrzydeł rozpraszają ułożone już zdania&#8230;</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="color: #008000;">Przypomnę Wam zatem Opowieść Wigilijną, którą napisałam sześć lat temu. Może nie wszyscy tu zaglądający ją czytali. A jeśli znacie.. to też posłuchajcie.</span></p>
<p><span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">Kiedy przeminie już ten przedświąteczny czas szaleńczych gonitw z obłędem w oczach i ścierką do kurzu w ręce, tych wyścigów sześciowózkowych po hiper i supermarketach, a zapachy detergentu i proszku do czyszczenia wszystkiego, co doczyścić się da zastąpione zostaną aromatem pierników, gotujących się suszonych grzybów i choinkowym wspomnieniem lasu… Wtedy wyłaniają się z szarej niepamięci wszystkie te Duchy Przeszłych Świąt Bożego Narodzenia. Są i te wesołe dziecięcą radością oczekiwania na pierwszą gwiazdkę, i te śmieszne, i te straszne i te bardzo smutne… Popędźmy zatem w przeszłość.</span></p>

<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-full"><img fetchpriority="high" decoding="async" width="406" height="627" src="https://leniwym-piorem.kao.pl/wp-content/uploads/2024/12/opowiesc-3-opis.jpg" alt="" class="wp-image-1544" srcset="https://leniwym-piorem.kao.pl/wp-content/uploads/2024/12/opowiesc-3-opis.jpg 406w, https://leniwym-piorem.kao.pl/wp-content/uploads/2024/12/opowiesc-3-opis-194x300.jpg 194w" sizes="(max-width: 406px) 100vw, 406px" /></figure>
</div>

<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">Oto Duch z lat bardzo odległych, gdy ja pląsałam jeszcze wśród gwiazd, a moi rodzice sami byli małymi dziećmi.|<br />Uwaga – oto nadchodzi Duch straszny, Duch Wojennych Świąt Bożego Narodzenia. Ma na sobie poszarpane łachmany, w ręku trzyma piernik z marchwi, na jego twarzy gości przerażenie.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">Małe mieszkanie, na stole kilka chudziutkich potraw przyrządzonych z trudem zdobytych produktów. Licha to wigilia, choć paaachnie przepysznie wiecznie głodnym dzieciom. Ale nikt nie je, nikt o jedzeniu nawet nie myśli. Bo oto rodzice stoją w kącie tuląc do siebie dwie dziewczynki. Jedna z nich, z kokardą na czubku rozwichrzonej czupryny, kurczowo trzymająca na rękach pieska –  to moja Mama. Na środku pokoju rozzłoszczony niemiecki oficer głośno krzyczy, dwóch żandarmów przetrząsa bez powodzenia biedniutkie mieszkanko. Czegoś szukają, wrzeszczą pytająco: Jude? Jude? Dorośli kręcą  przecząco głowami… Niemcy złoszczą się, bo nikogo i niczego znaleźć nie mogą. Na szczęście żydowska rodzina w porę ostrzeżona uciekła do lasu. I oto nagle, w tej pełnej napięcia atmosferze z rąk mojej Mamy wyrywa się mały dzielny piesek, z groźnym warczeniem dopada butów oficera i zatapia w nich zęby. Świat zamiera. Rodzice widzą już los i psa i dzieci i ich samych. Ale oficer wybucha nagle serdecznym śmiechem i mówi dziwnym twardym językiem:</span></p>
<p><em><span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">– Sher Gut, topry pes, odwaszny. Tesz mam f domu hunt, o taki maly – i pokazuje ręką gest poniżej kolana.</span></em></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">Chwilę później nadal się śmiejąc wychodzi zabierając swoich aniołów stróżów. A malutka sunia Lalka zostaje wielką bohaterką tego dnia i wszystkich następnych.</span></p>

<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-full"><img decoding="async" width="520" height="346" src="https://leniwym-piorem.kao.pl/wp-content/uploads/2018/12/opowieść-2.jpg" alt="" class="wp-image-534" srcset="https://leniwym-piorem.kao.pl/wp-content/uploads/2018/12/opowieść-2.jpg 520w, https://leniwym-piorem.kao.pl/wp-content/uploads/2018/12/opowieść-2-300x200.jpg 300w" sizes="(max-width: 520px) 100vw, 520px" /></figure>
</div>

<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">Przenieśmy się w czasie o lat …dzieści. Nadchodzi kolejny Duch Świąt. Ubrany w koszulę non iron, minę ma wesołą, kpiące iskierki w oczach, a w ręce trzyma płomyk.</span></p>
<p><span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">– Synku usiądź spokojnie –  mówi moja Mama</span></p>
<p><span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">– Choinka się pali!</span></p>
<p><span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">– Tak, wiem, pięknie prawda?</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">Przy suto zastawionym stole tłoczno i wesoło. To czasy PRL-u, ale udało się zdobyć to, „załatwić” owo i wystarczyło, by stół zapełnił się przysmakami. Jest karp w galarecie spod lady i kompot z suszonych jesienią w piekarniku owoców i doskonałe pierniczki Stasi, gospodyni dziadków, jest i makowiec z maku pracowicie mielonego w maszynce do mięsa. No i kutia, obowiązkowa tradycyjna potrawa z dalekich, a jakże bliskich sercu mojego Dziadka, Kresów. W kącie stoi wielka choinka, na której palą się świeczki.</span></p>
<p><span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">– Choinka się pali! – woła mój brat ponownie</span></p>
<p><span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">– Tak, tak, pali się – odpowiadają zniecierpliwionym chórem dorośli, już źli odrobinkę, że im w rozmowie łobuziak przeszkadza.</span></p>
<p><span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">– Świeczki się palą, podoba ci się, tak? – pyta Mama.</span> <span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">– Zjesz trochę rybki?</span></p>
<p><span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">– Ale choinka się pali!</span> <span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">– woła malec ponownie.</span></p>
<p><span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">– Tak, wiemy – zaczyna dziadek, ale zerka przy tym na choinkę…</span></p>
<p><span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">– Rany Boskie – choinka się pali! – krzyczy.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">Faktycznie. Od świeczki zapaliła się gałązka, od niej druga, płomyki wesoło skacząc po zielonych lecz suchych igłach powędrowały coraz wyżej, i tak choinka zajęła się powoli ogniem, który teraz już bucha i wesoło strzela iskrami.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">Akcja gaśnicza w której uczestniczy cała rodzina trwa dłuższą chwilę. Na pierwszy, trafne określenie – ogień – idzie kompot z suszonych pracowicie jabłek i śliwek, potem woda z wiadra w którym niedawno chlupały karpie, a tląca się jeszcze przyczyna nieszczęścia wyrzucona zostaje przez balkon do ogrodu wprost na śnieg.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">– Mówiłem, że choinka się pali</span> <span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">– kwituje mój brat.</span><br /><span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">Zdyszani akcją ratunkową goście siadają ponownie do stołu i wigilia przy wtórze śmiechów toczy się dalej.</span></p>

<div class="wp-block-image">
<figure class="aligncenter size-full"><img decoding="async" width="300" height="119" src="https://leniwym-piorem.kao.pl/wp-content/uploads/2023/12/idzie-nowe-2-1-e1703078941101.png" alt="" class="wp-image-1466"/></figure>
</div>

<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">I znów pędzimy w przyszłość. Znika nam z oczu spalona choinka i roześmiane twarze, milkną śmiechy. Nadchodzi kolejny Duch. Ubrany w czarną pogrzebową szatę, w ręku ma klepsydrę w której przesypują się ostatnie ziarenka życia.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">Stół wigilijny zastawiony tym, co na kartki udało się dostać lub bez nich załatwić. Ale nikt nie myśli o jedzeniu. Siedzimy wszyscy  przy stole milcząc, opłatek leży w kręgu splecionych w rozpaczy dłoni. Czekamy z podzieleniem się nim, na moją Mamę, która jest teraz w szpitalu, przy łóżku swojego Ojca. W ciszy rozbrzmiewa dzwonek telefonu, Tata odbiera, słucha chwilę.</span></p>
<p><span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">– Dobrze kochanie – mówi. – Powiem.</span></p>
<p><span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">Trzask odkładanej słuchawki grzmi głucho.</span></p>
<p><span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">–  Dziadek nie żyje –  słowa docierają do nas jak przez grubą watę. Zostańcie, pojadę po Mamę.</span></p>
<p><span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">Ta Wigilia także pozostanie w pamięci na zawsze.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">Pędzą lata, migają kolejne Święta. Coraz mniej bliskich przy wigilijnym stole, coraz większe pustki. Ale zapełniają się luki nowymi członkami rodziny. Życie trwa dalej.</span></p>


<figure class="wp-block-image size-full"><img loading="lazy" decoding="async" width="1000" height="1000" src="https://leniwym-piorem.kao.pl/wp-content/uploads/2018/12/opowieść-wigilijna.jpg" alt="" class="wp-image-535" srcset="https://leniwym-piorem.kao.pl/wp-content/uploads/2018/12/opowieść-wigilijna.jpg 1000w, https://leniwym-piorem.kao.pl/wp-content/uploads/2018/12/opowieść-wigilijna-150x150.jpg 150w, https://leniwym-piorem.kao.pl/wp-content/uploads/2018/12/opowieść-wigilijna-300x300.jpg 300w, https://leniwym-piorem.kao.pl/wp-content/uploads/2018/12/opowieść-wigilijna-768x768.jpg 768w, https://leniwym-piorem.kao.pl/wp-content/uploads/2018/12/opowieść-wigilijna-700x700.jpg 700w" sizes="auto, (max-width: 1000px) 100vw, 1000px" /></figure>


<p><span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">Nowy ustrój, nowa wigilia, nowa rodzina.</span></p>
<p><span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">Duch  tym razem nałożył szpitalny fartuch. Twarz ma zmęczoną z niewyspania, ale minę wesołą i mruga do nas okiem stetoskopu.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">Niedawno wróciliśmy ze szpitala, ale choć jesteśmy wykończeni, to przy stole panuje radość, bo nasza córeczka wreszcie jest z nami. Specyficzna to wigilia. Towarzyszymy w ścisłej diecie córce, by nie było jej przykro. Zamiast grzybowej z łazankami jest chudy rosołek, gotowana na parze ryba udaje smażonego karpia, a liść sałaty kapustę. Na deser kilka wafli ryżowych. Przełamujemy się chlebem, bo nikt do kupowania opłatka głowy nie miał. Siedzimy trzymając się za ręce i uśmiechamy, a dziecko drzemie wtulone we mnie. Choć okna nie umyte, kurz na podłodze i meblach osiadł warstwą kopalną, a oczy zamykają się ze zmęczenia, to nieważne. Jesteśmy w trójkę, razem i jesteśmy szczęśliwi.</span></p>
<p><span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;"><strong>–  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  – </strong></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">Zapominamy w pogoni za uciekającym czasem, czyszcząc okna, podłogi, meble, rywalizując w kulinarnych zapasach i prezentowych piramidach… co tak naprawdę jest najważniejsze. To my i nasi bliscy i czas z nimi spędzony. To czas magiczny, niepowtarzalny, duch przeszłych świąt, który siada z nami przy wigilijnym stole.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-family: tahoma, arial, helvetica, sans-serif;">Łapmy te obecne chwile szczęścia, układajmy w szufladach pamięci, by starczyło na wszystkie przyszłe, owiane mgłą nieznanego dni.</span></p>
<p><strong>–  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  –  – </strong></p>


<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="768" src="https://leniwym-piorem.kao.pl/wp-content/uploads/2024/12/P1040991-1024x768.jpg" alt="" class="wp-image-1543"/></figure>


<p><span style="color: #008000;">Tyle opowieść z świąt zaprzeszłych.</span><br /><span style="color: #008000;">Tę wigilię spędziłam bardzo miło w gronie rodziny, bez wcześniejszego szału sprzątania, mycia, czyszczenia wszystkiego, co doczyścić się da&#8230; I tak jest najlepiej.</span><br /><span style="color: #808000;"><span style="color: #008000;">Duch</span> <span style="color: #008000;">Teraźniejszych Świąt minę ma niewesołą, ale bardzo się stara patrzeć z nadzieją w przyszłość.</span></span></p>
<p><span style="color: #008000;">Tusząc że pan Dickens wybaczy mi tę marną parafrazę jego Opowieści spokojnego czasu Wam życzę.</span></p>
<p> </p>]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://leniwym-piorem.kao.pl/2024/12/26/opowiesc-wigilijna-przypomnienie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
